Na światowych rynkach akcji od dłuższego czasu widoczne jest wyraźne ryzyko koncentracji

    • Tydzień na rynkach finansowych

Na światowych rynkach akcji od dłuższego czasu widoczne jest wyraźne ryzyko koncentracji, które w ostatnich latach jeszcze się pogłębia. Stany Zjednoczone w globalnym indeksie akcji MSCI All Country World mają wyjątkowo wysoką wagę wynoszącą około 64%, co w kontekście historycznym i ekonomicznym jest poziomem całkowicie bezprecedensowym. Jeśli jednak porównamy tę wartość z rzeczywistym udziałem gospodarki amerykańskiej w światowym produkcie krajowym brutto, mierzonym parytetem siły nabywczej (PPP), który wynosi około 15%, zauważymy bardzo wyraźną dysproporcję. Wskazuje to, że amerykański rynek akcji znajduje się w fazie ekstremalnie wysokich wycen, które są w znacznej mierze napędzane przez nadzwyczajny wzrost sektora technologicznego i dominację kilku największych spółek zrzeszonych w grupie Magnificent 7.

Na światowych rynkach akcji od dłuższego czasu widoczne jest wyraźne ryzyko koncentracji

Odwrotną sytuację można zaobserwować w przypadku Chin i Indii, których gospodarki stanowią według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego odpowiednio 20% i 8–9% globalnego PKB w parytecie siły nabywczej. Ich udział w globalnym indeksie akcji wynosi jednak tylko 3% i około 1%. Oznacza to, że ich rynki akcji są wyraźnie niedostatecznie reprezentowane w stosunku do ich znaczenia gospodarczego. Rozbieżność ta prawdopodobnie odzwierciedla kilka czynników, takich jak ograniczona dostępność kapitału zagranicznego, niepewność regulacyjna, mniejsza przejrzystość, wyższe ryzyko niektórych sektorów czy napięcia geopolityczne. Mimo to oczywiste jest, że między rzeczywistością gospodarczą a wyceną akcji istnieje strukturalna dysproporcja.

W perspektywie średnioterminowej ma to kilka istotnych implikacji dla inwestorów. Przede wszystkim istnieje znaczne ryzyko, że udział rynku amerykańskiego w globalnej kapitalizacji rynkowej nie jest możliwy do utrzymania w dłuższej perspektywie. Gdyby amerykańskie akcje znalazły się w sytuacji, w której dalszy wzrost wycen nie jest realistyczny, nawet niewielkie zmiany nastrojów mogą prowadzić do ponadprzeciętnej zmienności lub korekt. Jednocześnie wysoka koncentracja w kilku największych amerykańskich spółkach zwiększa podatność portfeli globalnych inwestorów na specyficzne ryzyka związane z amerykańskim sektorem technologicznym, takie jak interwencje regulacyjne, zakłócenia dynamiki innowacji lub cykliczne spowolnienie.

Z drugiej strony utrzymująca się niedowartościowanie dużych gospodarek wschodzących może w przyszłości doprowadzić do stopniowego zrównoważenia kapitału, czy to poprzez naturalny wzrost tamtejszych rynków akcji, czy też poprzez zmiany w globalnych przepływach inwestycyjnych. Jeśli wyceny w USA ustabilizują się, a jednocześnie poprawią się warunki inwestycyjne w Azji, właśnie te regiony mogą stać się głównymi odbiorcami kapitału dużych inwestorów instytucjonalnych. W dłuższej perspektywie mogłoby to przynieść ponadprzeciętne zyski inwestorom, którzy będą skłonni zaakceptować wyższą krótkoterminową zmienność i specyficzne ryzyko związane z tymi rozwijającymi się rynkami.

Ogólnie rzecz biorąc, naszym zdaniem obecna struktura globalnego rynku akcji jest bardzo nierównomierna, a inwestorzy powinni uwzględnić to ryzyko przy strategicznej alokacji aktywów. Dywersyfikacja poza rynkiem amerykańskim i rozważenie stopniowego zwiększania ekspozycji na regiony niedostatecznie reprezentowane może stanowić racjonalny krok w kontekście średnioterminowej perspektywy i oczekiwanej normalizacji amerykańskich wycen.

Jeśli chodzi o rozwój sytuacji na światowych rynkach finansowych w ubiegłym tygodniu, ponownie najlepiej radziły sobie metale szlachetne: platyna +14,5%, srebro +8,8% i złoto +1,4%. Solidne zyski odnotowały również akcje w Wielkiej Brytanii (MSCI UK Total Return +2,7%) oraz w Europie Środkowej i Wschodniej (CECEEUR +2,4%). Z drugiej strony, akcje w Japonii (MSCI Japan Total Return -2,5%) i Ameryce Łacińskiej (MSCI Latin America Total Return -2,0%) nie radziły sobie zbyt dobrze.

Na rynkach obligacji w ubiegłym tygodniu panował względny spokój. Na uwagę zasługuje być może niewielka przewaga czeskich obligacji skarbowych, których rentowność do terminu zapadalności dziesięcioletnich obligacji spadła o 13 punktów bazowych do 4,67%.


Michal Stupavský
Strateg inwestycyjny 

Informacja dotycząca opublikowanych artykułów ›