Na globalnych rynkach obligacji doszło do dość znacznych wyprzedaży. W rezultacie światowy indeks obligacji Bloomberg Global Aggregate spadł w ciągu zaledwie jednego tygodnia o 1,5%. Odzwierciedlał to wzrost średniej globalnej rentowności obligacji do terminu zapadalności (Bloomberg Global Aggregate Yield to Worst) o 16 punktów bazowych do 3,92%. Rentowność do terminu zapadalności kluczowego globalnego benchmarku obligacji, amerykańskiej obligacji skarbowej o dziesięcioletnim terminie zapadalności, wzrosła o 24 punkty bazowe do 4,59%. Do głównych przyczyn tego spadku na rynku obligacji należą obawy inwestorów dotyczące stagflacji w światowej gospodarce oraz rekordowe zadłużenie kluczowych gospodarek.
Od początku roku średnia globalna rentowność obligacji do terminu zapadalności jest wyższa o 40 punktów bazowych.

W warunkach zwiększonej awersji do ryzyka dolar według indeksu DXY umocnił się o 1,4%, a globalny indeks akcji MSCI All Country World spadł o 0,6%.

W zeszłym tygodniu moją uwagę przykuł artykuł Torstena Sloka, głównego ekonomisty Apollo Global Management, zatytułowany „Why G7 Government Bond Yields Are at Their Highest Levels Since 2004“ (tłum. Dlaczego rentowność obligacji skarbowych G7 utrzymuje się na najwyższym poziomie od 2004 r.) (link), a także artykuł wybitnego brytyjskiego historyka finansów Edwarda Chancellora opublikowany na stronie internetowej Reuters, zatytułowany „Why investors can still believe in mean reversion“ (tłum. Dlaczego inwestorzy nadal mogą wierzyć w powrót do średniej) (link).
Michal Stupavský
Strateg inwestycyjny