Obecnie preferuję akcje europejskie nad amerykańskimi. Głównym powodem jest połączenie czynników fundamentalnych, które moim zdaniem w perspektywie średnioterminowej tworzą znacznie korzystniejszy profil inwestycyjny dla europejskiego rynku akcji.
Pierwszym i najważniejszym argumentem są wyceny. Akcje europejskie są notowane ze znacznym dyskontem w stosunku do akcji amerykańskich, a ta różnica w wycenie jest moim zdaniem zbyt duża. Innymi słowy, rynek amerykański w dużej mierze uwzględnia dziś w cenach niezwykle optymistyczny scenariusz, podczas gdy rynek europejski zapewnia znacznie większy margines bezpieczeństwa.
Drugim istotnym czynnikiem jest stopa dywidendy. Akcje europejskie zazwyczaj oferują inwestorom znacznie wyższą oczekiwaną stopę dywidendy. Ma to znaczenie w perspektywie średnioterminowej, ponieważ dywidendy stanowią bardziej stabilny składnik całkowitego zwrotu z akcji i mogą częściowo kompensować potencjalnie wyższą zmienność składnika kapitałowego całkowitego zwrotu z akcji.
Trzecim argumentem jest ryzyko walutowe. W przypadku akcji amerykańskich spodziewam się wyraźnie negatywnego wpływu dolara na całkowity zwrot w koronach czeskich, który moim zdaniem powinien w perspektywie średnioterminowej znacznie osłabnąć. Powodem jest przede wszystkim rekordowo wysoki podwójny deficyt amerykańskiej gospodarki, czyli wyjątkowo wysoki deficyt budżetu rządowego oraz jednocześnie wciąż znacznie podwyższony deficyt rachunku bieżącego bilansu płatniczego. Do tego dochodzi rekordowo ujemna międzynarodowa pozycja inwestycyjna netto (NIIP - Net International Investment Position) USA. Te uderzające nierównowagi makroekonomiczne moim zdaniem znacznie zwiększają prawdopodobieństwo strukturalnej deprecjacji dolara.
Czwartym argumentem przemawiającym za akcjami europejskimi jest historycznie ekstremalna koncentracja amerykańskiego indeksu S&P 500. Grupa Magnificent Seven stanowi obecnie około jednej trzeciej całkowitej kapitalizacji rynkowej indeksu, co oznacza, że sytuacja na amerykańskim rynku jest w coraz większym stopniu uzależniona od bardzo wąskiej grupy spółek technologicznych. Moim zdaniem zwiększa to podatność amerykańskiego rynku akcji jako całości na wahania.
Podsumowując, w perspektywie średnioterminowej obejmującej najbliższe pięć lat uważam europejskie akcje za znacznie bardziej atrakcyjny wybór. Są one znacznie tańsze, oferują znacznie wyższą stopę dywidendy, nie są obciążone tym samym ryzykiem walutowym i charakteryzują się zdrowszą dywersyfikacją sektorową oraz portfelową.

Michal Stupavský
Strateg inwestycyjny