Ameryka w 2026 roku: za fasadą wzrostu narasta napięcie.

     Kondycja amerykańskiej gospodarki i jej rynku akcji (finansowego) ma kluczowe znaczenie dla kondycji światowej gospodarki. Poniżej przedstawiam kilka prognoz dotyczących tego, co czeka największą gospodarkę świata w nadchodzącym roku.

    Po pierwsze, gospodarka amerykańska utrzyma dodatnie tempo wzrostu i mimo że od dwudziestu lat nie była w rzeczywistej recesji (spadki spowodowane pandemią COVID-19 nie były prawdziwą recesją cykliczną), uniknie jej. Tempo wzrostu przekraczające 2% będzie jednak okupione dalszym pogłębieniem (gównie) wewnętrznej, tj. fiskalnej, nierównowagi. Impuls fiskalny wynikający z obniżek podatków osiągnie szacunkowo 0,5% zagregowanego dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych, co wzmocni ich popyt, ale dodatkowo pogłębi (bezprecedensowo wysoki w czasie pokoju) deficyt. Bardzo ważnym czynnikiem wzrostu pozostaną inwestycje w infrastrukturę AI.

    Po drugie, deficyt budżetowy osiągnie 7% PKB, a relacja długu do PKB przekroczy 120% PKB, czyli poprzedni rekord z lat 40. ubiegłego wieku, osiągnięty w celu sfinansowania II wojny światowej. W pierwszych dwóch miesiącach nowego fiskalnego roku 2026 (październik-listopad 2025 r.) deficyt osiągnął 440 mld dolarów. Jest to wprawdzie zasługą lepszych dochodów z ceł i podatków dochodowych od osób fizycznych, które były o około 100 mld dolarów wyższe niż w pierwszych dwóch miesiącach poprzedniego roku fiskalnego (październik-listopad 2024 r.), jednak sytuacja ta nie utrzyma się z dwóch powodów.

    Od stycznia zaczną obowiązywać niektóre niekorzystne dla budżetu przepisy ustawy „One Big Beautiful Bill”, która nie tylko uczyniła stałymi ulgi podatkowe z poprzedniej ustawy Trumpa („Tax Cuts and Jobs Act“), co oczywiście nie stanowi jeszcze dodatkowego impulsu fiskalnego (ani dodatkowego źródła deficytu), ale wprowadziła również dodatkowe ulgi (indeksację stawek i progów podatkowych, ulgi od dochodów z nadgodzin i napiwków, odliczenia podatkowe od kredytów samochodowych itp.), które będą już dodatkowym źródłem niższych dochodów.

    Uważamy również, że Sąd Najwyższy uzna, iż przynajmniej ta część ceł, która została nałożona na mocy ustawy o międzynarodowych nadzwyczajnych środkach gospodarczych, jest niezgodna z konstytucją. Do rozpatrzenia przez Sąd Najwyższy przyjęto bowiem dwie sprawy (Learning Resources vs. Trump, Trump vs. V.O.S Selections), których rozstrzygnięcie przez Sąd Najwyższy, rozpoczęte się w listopadzie 2025 r., naszym zdaniem doprowadzi do zniesienia ceł.

    Po trzecie, inflacja zacznie przyspieszać, chociaż zniesienie ceł będzie miało tymczasowy efekt odwrotny. W najlepszym razie zerowy, ale najprawdopodobniej ujemny wzrost zatrudnienia spowodowany deportacjami w połączeniu z dodatkowym impulsem fiskalnym i utrzymującym się, około czteroprocentowym wzrostem płac, doprowadzi do przyspieszenia inflacji (bazowej), która w ujęciu rocznym osiągnie 4% pod koniec 2026 roku. Spowoduje to spadek popularności prezydenta Trumpa, którego wybór był w dużej mierze wynikiem nieudolnego (choć w porównaniu z nami, całkiem udolnego) zarządzania falą inflacji po pandemii COVID-19. Doprowadzi to do tego, że w wyborach jesienią 2026 roku Izba Reprezentantów znajdzie się w rękach Demokratów, co wprawdzie nie obniży inflacji, ale doprowadzi do bardziej kompromisowej polityki gospodarczej.

    Po czwarte, dziesięcioletnie rentowności zaczną ponownie rosnąć i ponownie osiągną poziom 5% lub nawet więcej. Prezydent Trump prawdopodobnie będzie nadal naciskał na obniżenie krótkoterminowych stóp procentowych, ale fundamenty ekonomicznie nie pozwolą Fed, nawet pod wpływem nowego prezesa, który z pewnością nie będzie jastrzębi, na obniżkę stóp. A gdyby jednak do tego doszło, długoterminowe stopy będą jeszcze bardziej nerwowe. A dokładniej, wyższe.

    Po piąte, pogłębiające się obawy związane z nierozwiązaną kwestią fiskalną, przyspieszającą inflacją, atakami na niezależność banku centralnego oraz tym, czy gigantyczne wydatki na sztuczną inteligencję, na których opiera się obecna wycena amerykańskiego rynku akcji, „opłacą się” (w sensie zwrotu ekonomicznego), a wszystko to na tle chaotycznej polityki gospodarczej, doprowadzi do dalszego osłabienia dolara. W 2026 roku jego kurs względem euro osiągnie poziom 1,25-1,30. Wspólnej walucie europejskiej sprzyjać będzie również przyspieszenie wzrostu gospodarczego (cykliczne ożywienie przemysłu) w Niemczech.

    Rok 2026 będzie zatem w Ameryce rokiem ukrytego pogłębiającego się kryzysu. Za fasadą wciąż rozsądnego wzrostu, w systemie będzie nadal narastać napięcie, które w końcu – prawdopodobnie jednak nie w 2026 roku – przerodzi się w wybuch kryzysu, który w  najlepszym razie będzie porównywalny z ostatnim prawdziwym kryzysem (z 2008 roku). W 2026 roku jednak na pokładzie statku, do którego wnętrza już wlewa się woda, nadal będzie grała orkiestra.   
     
    Martin Lobotka
    Główny analityk

    Informacja dotycząca opublikowanych artykułów ›